Katarzyna Miller harmonijna kobieta

„Bez cukru proszę”, to wywiad rzeka z Katarzyną Miller. Znaną polską psychoterapeutką, filozofką i poetką. Lektura tej książki była dla mnie jak wielki haust świeżego, rześkiego powietrza. Powietrza wolnego od sztuczności, powinności i jeszcze kilku strasznych -ości. Obezwładniła mnie swoją szczerością, radością życia, kobiecą siłą i mądrością.

Kobiety, czytajcie Kasię Miller!!:)

Bez cenzury

Katarzyna Miller zawsze jest szczera. Ale tu chwilami aż zawstydza, a chwilami powoduje „opadnięcie szczęki”.

Uważam, że najpierw spierdoliliśmy cywilizację, a potem wymyśliliśmy terapię. Pozwoliliśmy na to, by rodzice przestali dobrze spełniać swoją funkcję, a potem wymyśliliśmy terapię, by skrzywdzonym ludziom pomagać. Zamiast uczyć ludzi, jak wychowywać dzieci w dobrej i mądrej miłości, my leczymy ludzi, którzy już są skrzywdzeni. Wolałabym, byśmy ludzi rozwijali, a nie tylko leczyli.

Trudne relacje z matką

Bohaterka tego „monodramu” mówi wprost o tym, że była niechcianym dzieckiem, a matka jej nie kochała. Pokazuje jak sobie z tym radziła, jak sobie nie radziła, jak pracowała nad tą relacją, jak ją odpuszczała, jak walczyła i co z niej dla siebie wyniosła.

Jesteśmy zdradzani od początku, dlatego potem tak bardzo boimy się zdrady czy porzucenia w związkach. Gdy zaznajemy ich jako małe dzieci, są one tak straszne i okrutne, że naprawdę mogą nas unicestwić. Potem dzisiejszym wydarzeniom nadajemy nadmierne znaczenie, bo tak naprawdę przeżywamy te z dzieciństwa.

Moim zdaniem samobójstwo młodego, fizycznie zdrowego człowieka jest oskarżeniem nas. Oskarżeniem wszystkich dorosłych. (…) Budujemy niedobrą cywilizację. Krzywdzącą i szkodliwą dla nas samych. Produkujemy kolejne nieszczęśliwe pokolenia. Są nieszczęśliwe, bo je tak wychowujemy. Nie udał nam się ten kapitalizm. A niewiele trzeba, by było lepiej. Wystarczyłoby nie być chciwym i być życzliwym ludziom. Proste i trudne równocześnie.

Być kobietą i nie zwariować!

Kobieta Katarzyny Miller (a może kobieta po prostu?!) nie musi być matką, nie musi być chuda, nie musi być idealna, nie musi! Ale za to wszystko może. Jeśli zaufa sobie, uwierzy w swój talent, odetnie się od toksycznych ludzi.

jeżeli kobieta ma siebie, to nigdy nie będzie się czuć sama i nie będzie się bała.

Czytając tę książkę, miałam poczucie, że Kasia (jeśli mogę ją tak nazywać) zdejmuje mi z ramiom kolejne ciężkie zbroje. Ona twierdzi, że nie każda kobieta musi być matką. Nie każda kobieta musi być szczupła. Nie każda kobieta musi być eteryczną „lelyją” więdnącą w ramionach mężczyzny. To NIEMUSIEJSTWO, wielu kobietom bardzo obce, daje tyle wolności!

Być grubą kobietą

W bardzo ciekawy sposób Katarzyna Miller rozmawia z Danutą Kondratowicz o swojej tuszy. Nie wstydzi się nazwania siebie grubą i mówi o akceptacji swojego wyglądu. O świadomym wyborze między bogactwem smaków a szczupłą sylwetką.

Ja mam wrażenie, że jest ona gruba po coś. Może po to, żeby pokazać nam, że można być w jakimś sensie innym, odbiegać od masowego ideału i czuć się z tym dobrze. Także na tym polega jej siła. Nie jest kolejną wypacynkowaną panią psycholog z telewizora, która mówi nam jak żyć, tylko prawdziwym, do bólu szczerym człowiekiem, który pokazuje nam jak być dla siebie dobrym, akceptować siebie, dbając jednocześnie o swój rozwój i spełnienie.

Kolorowy ptak

Nie zgadzam się z nią we wszystkim, ale przecież nie o to chodzi, nie szukam tego. Gdybyśmy razem studiowały psychologię, pewnie byśmy się nie zaprzynaźniły. Ja, zakompleksiona studentka, z bardzo ugruntowanym poglądem na biuściaste koleżanki… I ona kolorowy ptak, nie stroniący od mężczyzn… 🙂

Jestem bardzo wdzięczna za jej pracę z kobietami i dla kobiet. Świadoma tego, jak wiele obciążających przekonań, traumatycznych doświadczeń i niesprawiedliwych przeszkód spotykają na życiowej drodze. Całą sobą pokazuje nam, że myśląc, pozostając w kontakcie ze sobą i walcząc o siebie, możemy wyjść zwycięsko z każdej sytuacji.

Za co kocham Kasię Miller?

Za szczerość, za jej misję, za pracę z kobietami, za NIEMUSIEJSTWO! Niczego nie musimy! Ok, jest kilka spraw. Musimy : zatrzymać się, zastanowić co jest dla nas ważne, zaufać sobie. Myśleć i działać. Tworzyć i nie bać się. Próbować, potykać się i iść dalej. Zachwycać codziennością, ludźmi, tym co mamy.

Losy Katarzyny Miller pokazują, że warto zaufać czemuś wyższemu, nie lekceważyć bardziej i mniej racjonalnych znaków. Podążać swoją drogą, która DLA NAS ma sens.

miłość do drugiego człowieka to postrzeganie go jako człowieka, a nie kandydata do spełnienia moich potrzeb i oczekiwań. We mnie jest cały świat i w drugim człowieku też. Jego jest dla niego tak samo ważny, jak mój dla mnie.

 

Nie każdy może być takim wirtuozem, to prawda. Każdy natomiast ma swoją piosenkę czy swój wiersz. Swoją melodię czy obraz. Warto za tym iść i wyrażać siebie.

Bez cukru proszę. Katarzyna Miller w rozmowie z danutą kondratowicz, Wydawnictwo znak, 2015.

Może Cię zainteresować także:

http://ksiazkirozwojowe.pl/katarzyna-miller-krolowe-zycia/