Osho miłość

Osho to postać bardzo kontrowersyjna. Wystarczyło mi kilka informacji z Wikipedii, a zaczęłam wątpić w sens czytania jego książek. Jest tam coś o sekcie, o Rolls-Royce’ach, więc szybko można się zniechęcić. Ale jeśli ktoś chce spróbować, lektura jego książek może być bardzo ciekawą przygodą intelektualną i duchową.

Osobiście cenię Osho za to, że pobudza do myślenia, promuje ideę miłości (także do siebie – tzn. miłości własnej, nie miłości do Osho ;), a jego lektura pozwala mi cieszyć się samodzielnym myśleniem i daje mi wolność nie zgadzania się z nim. W końcu kwestionowanie autorytetów to była jedna z jego ulubionych aktywności.

Osho – buntownik naucza o miłości

Całkiem sporo się z nim wewnętrznie kłóciłam czytając tę książkę. Nie do końca zgadzam się z jego koncepcją miłości. Miłości, która nie powinna przywiązywać nas do nikogo. Być może jako dziecko zostawione przez ojca nie mogłam zgodzić się z odrzuceniem przywiązania do konkretnej osoby. Z drugiej strony podzielam jego wolę oderwania miłości od przywiązania, które łączy się z uzależnieniem od kogoś, brakiem samodzielności i wolności (wiele przykładów takich relacji w książce Kasi Miller „Królowe życia” http://ksiazkirozwojowe.pl/katarzyna-miller-krolowe-zycia-czyli-zawsze-jest-nadzieja/)

Zgadzam się z Osho, że to bardzo ważne, by kochać siebie. Że dopiero wtedy potrafimy pokochać kogoś innego.

Człowiek, który kocha siebie stawia pierwszy krok w stronę prawdziwej miłości. To jak wrzucenie kamienia do spokojnego jeziora: najpierw wokół tego kamienia, w jego pobliżu pojawiają się kręgi – to oczywiste, gdzież indziej mogłyby się pojawić? Następnie kręgi zaczynają rozchodzić się aż dotrą do najodleglejszych brzegów.

Zgadzam się także z tym, że wiele religii promuje miłość do siebie i dbanie o swoje potrzeby, jako grzech, by łatwiej rządzić ludźmi. Nie zgadzam się natomiast z jego częstymi uogólnieniami. Takimi jak to, że:

wszyscy księżą i politycy to pasożyty.

Cenię jednak Osho za to, że pobudza do myślenia. Przyjrzenia się każdej idei w inny, niestandardowy sposób. Tak jak np. idei rodziny. Początkowo, było dla mnie  szokiem przeczytać, że:

Człowiek wyrósł już z rodziny. Nie ma żadnego pożytku z rodziny; istniała ona zbyt długo. (…)

Uważam, że przyszłość nie będzie jednym niezmiennym szablonem; pojawi się wiele, wiele różnorodnych stylów. Jeśli jacyś ludzie, mimo wszystko, zdecydują się mieć rodzinę, powinni mieć wolny wybór. (…)

Czytając dalej, nie sposób się jednak z nim nie zgodzić:

Na świecie istnieją rodziny – nieliczne, stanowiące mniej niż jeden procent ogółu – które są naprawdę piękne, które dają ogromne korzyści, które nie ograniczają rozwoju. Nie ma w nich autorytetów, nie ma sprawującego władzę, nie ma zachłanności; dzieci nie są w nich niszczone. Żona nie próbuje zniszczyć męża, a mąż nie próbuje zniszczyć żony; miłość jest wolnością; ludzie trzymają się razem z radością, nie ma innych motywów.

Myślę, że coraz więcej jest takich rodzin, w których ludzie są ze sobą z wyboru, a nie dla zasady, czy z przyczyn ekonomicznych. Bardzo zmienia się też podejście do dzieci i kwestii ich wychowywania. Dlatego też z optymizmem patrzę na rozwój rodziny i nie sądzę żeby szybko mogła zaniknąć.

Osho o wolności i samotności

Istnieje pewien strach przed wolnością i każdy chce być niewolnikiem. Oczywiście wszyscy mówią o wolności, ale nikt nie ma odwagi naprawdę być wolnym, ponieważ kiedy jesteś naprawdę wolny, jesteś sam. Tylko jeśli masz odwagę, aby być sam, możesz być wolny.

 

Trzeba, byś stał się świadomy swojej samotności, która stanowi twoją rzeczywistość. A doświadczanie jej, odczuwanie jej jest piękne, ponieważ to właśnie jest twoja wolność od tłumu, od innych. Na tym polega twoja wolność od obaw przed byciem samotnym.

Osho był wielkim propagatorem medytacji i uważnego życia. Uważał, że medytacja to droga rozwoju człowieka, poznawania siebie i istoty miłości.

Wkrótce po śmierci rabina Mosze, rabin Mendel z Kotyku spytał jednego z jego uczniów: „Co było najistotniejsze dla twojego nauczyciela?” Uczeń zastanowił się i odpowiedział: „To, co akurat robił.” Chwila obecna jest najważniejsza.

Osho czy nie Osho?

Trudno o jednoznaczną ocenę tej osobowości, tym bardziej po jedynie pobieżnym zapoznaniu się z informacjami na temat jego życia. Szczerze mówiąc, nie jestem jednak bardzo zainteresowana jego życiorysem. Wolę sama poznawać jego oryginalne spojrzenie na świat i decydować co jest dla mnie ważne i „rozwojowe” a co nie. To co biorę z tej książki dla siebie, to na pewno idea miłości jako najważniejszej wartości, dążenie do umiejscowienia szczęścia w sobie, a także nowe spojrzenie na kwestie rodziny i samotności.

Miłość, wolność, samotność. Nowe spojrzenie na związki między ludźmi. Osho, Jacek Santorski & Co, 2007.